Modnie i etycznie > Problem > Sweatshops
Made in the USA - Walka ze "sweatshops"
czwartek, 21 luty 2008
Sweatshop to amerykańskie określenie na miejsca pracy, głównie w zakładach odzieżowych, gdzie dosłownie wyciska się, wypaca z pracowników wszystkie siły w celu wyprodukowana odpowiedniej ilości towaru. Ludzie zmuszani są do ekstremalnego wysiłku, łamane są nagminnie praca pracownicze – pracowników obowiązują długie, długie godziny pracy, skandalicznie niska płaca, zakaz (pod groźbą wyrzucenia z pracy) zrzeszania się w związkach zawodowych, brak zabezpieczeń socjalnych, niebezpieczne warunki pracy. Łamane są też prawa człowieka. Nie jest rzadkością  wykorzystywanie seksualne, zmuszanie kobiet do robienia testów ciążowych (za które same muszą płacić), ograniczone lub brak przerw na toaletę… Mogłabym wyliczać i wyliczać.

Co to tak naprawdę oznacza sweatshop? Strategią takiej firmy jest wycisnąć zysk, duży profit z pracowników, zmusić ich do pracy ponad siły, jednocześnie obcinając pensję do minimum. Często takim ludziom podaje się amfetaminę lub inne środki, które powstrzymają ich od snu, aby wydłużyć czas pracy. Takie praktyki najczęściej spotyka się w przemyśle odzieżowym i na nim tez oprę ten artykuł.

Ten lukratywny biznes istniał od dawna, nie jest wynalazkiem nowej ery globalizacji. Jednakże kapitalizm, wolny rynek i właśnie globalizacja niebagatelnie przyczyniły się do rozwoju tego procederu na niewyobrażalnie wielką skalę. Można powiedzieć, że sweatshops są stare jak świat, gdyż odnoszą się do wykorzystywania pracowników, niemalże niewolniczej pracy.

Takie fabryki odzieżowe istnieją wszędzie. Najczęściej kojarzy się je jednak z krajami Globalnego Południa, gdyż tam biznesmeni z Zachodu najłatwiej znajdują tzw. tanią siłę roboczą. I tak, kiedy oglądamy metki na ubraniach często widzimy, że są wyprodukowane w Bangladeszu, Indonezji, Kambodży. Ale ta niskopłatna siła robocza przemieszcza się, emigruje z własnych krajów, szukając lepszego życia gdzie indziej. Setki tysięcy osób przybywają do USA, mamione American Dream, bogactwem Hollywoodu. Przekraczają zieloną granicę, co często jest igraniem ze śmiercią, by wyśnić swój „amerykański sen”. Ich marzenia pryskają po pierwszych 12 godzinach pracy i zarobionych za to zaledwie 40 dolarach. Nie bez powodu wykorzystywanie takiej siły roboczej rozwija się tutaj znakomicie. I nie bez powodu Los Angeles, centrum produkcji odzieżowej, zyskało sławę „sweatshopowej” stolicy Stanów Zjednoczonych.

Prześledźmy proces rozwoju fabryk odzieżowych z historycznego punktu widzenia. Wszystko zaczęło się wraz z powstaniem przemysłu tekstylnego. Historycznym momentem była rewolucja przemysłowa w XIX wieku, której rezultatem było wynalezienie żelazka i maszyny do szycia. Te nowe technologie zrewolucjonizowały proces produkcji odzieży i znacznie go przyspieszyły. Należy przy tym wspomnieć o niebagatelnym wpływie imigracji po pierwszej wojnie światowej, mam tu na myśli przypadek Stanów Zjednoczonych. Do kraju napłynęły tłumy młodych kobiet, które mówiły ledwie po angielsku i miały niewielkie lub żadne doświadczenie zawodowe. W związku z tym nie miały odwagi sprzeciwiać się pracodawcom, prosząc o podwyżkę lub lepsze warunki pracy. Tysiące szukających pracy w dziedzinach, w których znajomość języka nie była tak bardzo istotna, miało zacząć obsługiwać nowe maszyny i wprawiło w ruch maszynerię zakładów taniej siły roboczej.

XX wiek zaowocował nowymi regulacjami tworzącymi wolny globalny rynek. Skłoniono też rządy krajów Globalnego Południa do otworzenia granic na zagraniczne inwestycje. Nowe wolnorynkowe zasady stopniowo ograniczyły rolę kontroli państwa w ekonomii, osłabiły pozycję biednych państw wobec korporacji międzynarodowych. Państwa przestały kontrolować rynek wewnętrzny, ale robiły wszystko, aby go rozwijać.  Rola rządu polegała na zaproszeniu, zachęceniu inwestycji zagranicznych oraz przyspieszeniu, ułatwieniu globalizacji. Kapitał zaczął więc podróżować między różnymi państwami i powstawać zaczęły międzynarodowe korporacje. Te giganty unikają prowadzenia operacji w państwach, gdzie działają związki zawodowe. Kiedy więc powstaje prawdopodobieństwo, że pracownicy się zjednoczą przeciwko pracodawcy, który nie przestrzega praw pracowniczych, dana firma początkowo stara się zastraszyć pracowników, jeśli jednak powstaje silny opór często zdarza się, że dana korporacja kończy produkcję w danym kraju i przenosi się do innego, gdzie ruchy pracownicze nie są jeszcze rozpowszechnione, aby tam wykorzystywać tanią siłę roboczą. Bardzo dobrze takim korporacjom wiedzie się w Chinach, tam niezależne związki zawodowe są nielegalne.

Inna sytuacja jest, gdy mamy do czynienia z produkcją na miejscu we własnym kraju (na przykład w USA). Jeśli w takim przypadku pracownicy się zjednoczą i zaczyna ubiegać się o swoje prawa zaczyna robić się zamieszanie. Igrający z prawem pracodawca nie ma się już gdzie schronić i prędzej czy później stawi czoła stawianym mu zarzutom. Przykładem może tutaj posłużyć sprawa sądowa wytoczona przez pracowników firmy odzieżowej FOREVER 21 przeciwko właścicielowi. Proces był ciężki i skomplikowany, trwał 5 lat, jednakże zakończył się sukcesem pokrzywdzonych pracowników, imigrantów. Prawa każdego pracownika powinny być przestrzegane, niezależnie od tego czy jest on legalnym czy nielegalnym imigrantem.

Autorka: Joanna Lewandowska

Sonda
Nesletter
Chcesz otrzymywać informację o bieżących wydarzaniach i naszych planach? Skorzystaj z naszego newslettera.

Ta strona internetowa powstała dzięki finansowemu wsparciu Unii Europejskiej. Za treść tej strony jest odpowiedzialna wyłącznie Polska Akcja Humanitarna i w żadnym wypadku treść ta nie może być postrzegana jako odzwierciedlenie stanowiska Unii Europejskiej.